Jego nazwisko stało się synonimem sukcesu, a głos zachwycał publiczność od Teatru La Scala po Metropolitan Opera. W tym roku mija 60 lat od śmierci Jana Kiepury – jednego z najwybitniejszych polskich śpiewaków XX wieku, artysty, który dzięki niezwykłemu talentowi, pracowitości i charyzmie zdobył uznanie na największych scenach operowych Europy i Ameryki. Mimo międzynarodowej kariery Kiepura nigdy nie przestał podkreślać swojego związku z Polską.
Urodził się 16 maja 1902 roku w Sosnowcu, w rodzinie o wielokulturowych korzeniach. Ojciec prowadził piekarnię, a rodzina dbała o wykształcenie dzieci. Młody Jan początkowo nie planował kariery muzycznej, zamiast tego rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Pasja do śpiewu okazała się jednak silniejsza. Równolegle kształcił głos pod kierunkiem wybitnych pedagogów, a jego talent rozwijał się w imponującym tempie.
Przełomowy okazał się rok 1925, kiedy zadebiutował na scenie Teatru Wielkiego w tytułowej roli w operze „Faust”. Debiut spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności i krytyków. Niedługo później rozpoczęła się jego błyskawiczna kariera międzynarodowa. Występował w najważniejszych teatrach operowych Europy – w Wiedniu, Berlinie, Paryżu i Mediolanie, zdobywając opinię jednego z najwybitniejszych tenorów swojego pokolenia.
Kiepura wyróżniał się wyjątkową barwą głosu i sceniczną ekspresją. Chętnie śpiewał dla przypadkowych przechodniów z balkonów hoteli czy wagonów kolejowych, zamieniając każde pojawienie się w wydarzenie artystyczne. Te spontaniczne koncerty budowały jego legendę i sprawiały, że stawał się artystą bliskim zwykłym ludziom.
Ogromną popularność przyniosło mu również kino. W latach trzydziestych wystąpił w szeregu filmów muzycznych, takich jak „Pieśń nocy”, „Moja pieśń dla ciebie” czy „Za ścianą”. Filmy te oglądały miliony widzów, a wykonywane przez niego pieśni stawały się przebojami. Dzięki przygodzie z kinem jego głos docierał do publiczności znacznie szerszej niż ta zgromadzona w salach operowych.
Wybuch II wojny światowej przerwał rozwijającą się karierę w Europie. Kiepura opuścił kontynent i osiedlił się w Stanach Zjednoczonych. Po wojnie nadal koncertował z ogromnym powodzeniem w Europie i Ameryce. Choć zmieniały się muzyczne gusta publiczności, jego recitale niezmiennie przyciągały tłumy. Był artystą wszechstronnym – równie przekonująco wykonywał wielkie partie operowe, jak pieśni neapolitańskie, operetkowe czy patriotyczne.
Zmarł 15 sierpnia 1966 roku w Harrison po nagłym ataku serca. Miał 64 lata. Zgodnie z wolą rodziny został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim, gdzie do dziś jego grób pozostaje miejscem pamięci odwiedzanym przez miłośników muzyki.



