Północny brzeg Long Island w stanie Nowy Jork, a tam w miejscowości West Egg wielka posiadłość, wykończona z rozmachem, przypominająca nieomal pałac. Rozległe ogrody schodzące do plaży, wszystko oświetlone tysiącem kolorowych lampionów. Stoły uginające się pod ciężarem wykwintnych dań, pieczonych indyków i prosiąt. Wielka orkiestra grająca jazz na żywo, obok niej sekcje smyczkowe i chórki. To tutaj bawią się politycy, gwiazdy filmowe, maklerzy giełdowi, sportowcy oraz osoby z półświatka. A gdzieś na uboczu, zapomniany przez wszystkich, gospodarz, który spogląda na drugi brzeg i wpatruje się w migoczące zielone światło.
To oczywiście scena z książki „Wielki Gatsby”, bodaj najsłynniejszej powieści Francisa Scotta Fitzgeralda, którego 130. rocznica urodzin przypada w tym roku. Fitzgerald wychowywał się w Saint Paul w stanie Minnesota. Podjął studia na prestiżowym Uniwersytecie Princeton, jednak bardziej niż nauka pochłaniało go pisanie sztuk teatralnych i artykułów do uczelnianych gazetek. Studiów nigdy nie ukończył – wstąpił do armii podczas I wojny światowej.
Podczas służby w Alabamie poznał Zeldę Sayre – bogatą, charyzmatyczną i szaloną młodą kobietę, która stała się jego muzą, miłością życia i wyzwaniem. Zelda zgodziła się na ślub dopiero wtedy, gdy Francis zdobył sukces finansowy. Nastąpiło to w 1920 roku wraz z publikacją jego debiutanckiej powieści „Po tej stronie raju”. Książka stała się natychmiastowym bestsellerem, a młoda para z dnia na dzień trafiła do świata nagłego bogactwa i sławy.
W latach 20. Fitzgeraldowie stali się ikonami popkultury. Dzielili czas między Nowy Jork, Paryż i Lazurowe Wybrzeże, obracając się w kręgach tzw. „Straconego Pokolenia” (przyjaźnili się m.in. z Ernestem Hemingwayem). Żyli rozrzutnie, organizując głośne imprezy i trafiając na nagłówki gazet.
Wraz z końcem dekady nastały trudne chwile dla małżeństwa Fitzgeraldów: wielki kryzys finansowy, choroba Zeldy, u której zdiagnozowano schizofrenię i problemy samego Fitzgeralda, który zmagał się z głębokim alkoholizmem i długami.
W latach 30. przeniósł się do Hollywood, gdzie pracował jako scenarzysta filmowy, próbując spłacić zobowiązania finansowe i rachunki za leczenie żony. Zmarł nagle na ataku serca 21 grudnia 1940 roku w wieku zaledwie 44 lat, pozostawiając niedokończoną powieść „Ostatni magnat”.
Francis Scott Fitzgerald odszedł w przekonaniu, że poniósł porażkę, jednak po jego śmierci twórczość ta zyskała zasłużone miejsce w kanonie światowej literatury. Jego twórczość krążyła wokół takich tematów jak mit i upadek „amerykańskiego snu”, podziały klasowe w Ameryce, czy utracona młodość i nostalgia za czasem minionym. Proza Fitzgeralda pozostaje jednym z najważniejszych świadectw amerykańskiej kultury XX wieku – portretem pokolenia, które miało wszystko, ale po drodze zgubiło gdzieś sens.



